Artykuł był inspirowany tekstem
Źródło: The Irish Times
SKANDAL? Założyła WŁASNĄ suknię ślubną na cudze wesele! I wiecie co? Nic się nie stało
Muxio: Muzcia, trzymaj się krzesła: kobieta poszła na cudzy ślub we własnej sukni ślubnej!
Muzcia: Co?! Wzywam policję weselną!
Muxio: Spokojnie! Róisín Ingle z Irish Times najpierw zapytała pannę młodą. A ta nie tylko się zgodziła, ale wręcz nalegała.
Muzcia: No dobra, uniewinniona. Ale biała suknia na cudzym ślubie?
Muxio: Wcale nie biała! Ciemnoróżowa, uszyta przez Anne O’Mahony, z gigantycznymi rękawami i tiulem na kilometry.
Muzcia: A tren? Bo tren to święte prawo panny młodej!
Muxio: Schowała go dzięki ukrytemu guziczkowi i pętelce. Pełna kultura.
Muzcia: Dodatki?
Muxio: Zielone sandały i futrzana zielona torebka Orla Kiely plus zielona aksamitna wstążka z John Lewis w talii. Bo róż z zielenią pasuje – jak wie każdy, kto widział „Wicked”.
Muzcia: Teoria mody oparta na musicalu. Kupuję.
Muxio: Turyści przy Hyde Parku robili jej ukradkiem zdjęcia, a bardzo elegancki drużba we fraku oznajmił, że jest najbardziej olśniewającą kobietą na sali.
Muzcia: Aż do wejścia panny młodej, zakładam.
Muxio: Dokładnie! Panna młoda w Vivienne Westwood zepchnęła ją na drugie miejsce – i Róisín uznała, że tak właśnie powinno być.
Muzcia: A tragedia? Szyderstwa?
Muxio: Żadnych! Bała się tego w koszmarnym śnie, ale nic złego się nie stało.
Muzcia: Czyli recykling sukni ślubnych oficjalnie dozwolony. Odkurzam swoją!