Artykuł był inspirowany tekstem
https://www.chasingcars.com.au/reviews/small-cars/mini-cooper-se-2024-review/
Źródło: Chasing Cars (Australia)
Elektryczne Mini Cooper SE: wciąż frajda jak z gokarta
Muxio: Muzciu, australijski magazyn Chasing Cars przetestował nowe elektryczne Mini Cooper SE. Pytanie brzmiało: czy wciąż jest frajdą?
Muzcia: A gdzie je testowali?
Muxio: W Melbourne, w zimny, deszczowy i wietrzny dzień, z kałużami i dziurami na drogach. Niezbyt idealnie na premierę.
Muzcia: Co się zmieniło w nowym Mini?
Muxio: Elektryczna wersja ma własną nową platformę. Jest trochę szersza i wyższa, ale nieco krótsza, ma 3858 milimetrów długości.
Muzcia: Jak je rozpoznać?
Muxio: Po klamkach! Elektryczne ma płaskie, schowane klamki, a spalinowe zwykłe, wystające.
Muzcia: A jak jeździ?
Muxio: Jak prawdziwy hot hatch, zwinnie jak gokart. Do setki rozpędza się w 6,7 sekundy, a zasięg wynosi do 402 kilometrów.
Muzcia: Coś zabawnego?
Muxio: Osiem trybów jazdy, każdy z własnym dźwiękiem. Tryb Go-kart jest najbardziej ekscytujący, inne są spokojniejsze, a dźwięki przypominają trochę muzykę filmową.
Muzcia: A kolory?
Muxio: Pięć lakierów, w tym Chilli Red, Blazing Blue i British Racing Green. Testowy egzemplarz był w kolorze Blazing Blue, a wersja SE kosztuje w Australii 58 990 dolarów.
Muzcia: Ma jakieś wady?
Muxio: Twarde zawieszenie w mieście, za gruba kierownica i dziwne hamowanie. Ale autor po teście chciał od razu wsiąść z powrotem i jechać dalej. Uważa je za jedno z najfajniejszych aut elektrycznych w Australii.
Muzcia: To ja wybieram czerwone Mini, Muxio. A ty włącz tryb Go-kart!
Artykuł powstał przy pomocy AI Grok.