Czarne skórzane szpilki 10cm

Gdy Camilla Pastorini siedziała na ławce w parku Villa Borghese, nie mogła powstrzymać się wyprostowania nóg i zsuniecia szpilek na wysokim obcasie. Ciepłe promienie słońca otulały ją, gdy podziwiała otaczającą ją żywą zieleń. Pełną krzewów, drzew liści, kwiatów, śpiewających ptaków.

Z sercem trzepoczącym w oczekiwaniu, Camilla podświetliła zegarek. Czekała na swojego chłopaka. Uśmiechnęła się. W myślach powiedziała do siebie. -wybaczę mu, milioner zawsze jest spóźniony. Spóźnienie było częścią jego charyzmatycznego uroku. Dziś nigdzie się nie spieszyli, pogoda była piękna więc postanowiła się się relaksować. Bała się tylko, aby nie usnąć.

Szum liści i śpiew ptaków zaczął się przeplatać śmiechem dzieci. Po dwóch minutach było słychać tylko śmiech i głosy dzieci. Zaczęła się zastanawiać skąd te odgłosy. Oczy Camilli przykół chłopiec z białym haski na smyczy, który wyłonił się zza drzewa, które stało na zakręcie. Za nim wszysła cała klasa. Dzieci szły w parach, a pani szła za nimi trzymając w ręku zegarek. Po chwili do psa podeszła pani z dziewczynka, a chłopiecpodał jej smycz. Teraz to ona prowadziła rozszczekanego haski, który był przeszczęśliwy, że dzieci się nim tak interesują.

Pomyślała, może już czas porozmawiać z mężem i postarać się małego brzdąca. Postanowiła dziś o tym wspomnieć, aby przygotować go powoli do roli taty. Po chwili za gromadką szedł jej faceta prowadząc za rękę małego chłopca, który był trochę zapłkany. Kiedy zobaczył swoją klasę uśmiechnął się i pobiegł do dzieci. Pani nawet się nie zorientowała się ,że przez chwilę nie ma wszsytkich dzieci.

Podszedł do żony, a ona wstała i zawiesiła mu ręce na szyi, a to nie przedstawisz mnie swojemu koledzie. mnie Poszedł do ubikacji, a pani nie zobaczyła, że jednego dziecka nie ma i poszli bez niego. Żona zapytała załując go w policzek, -a nie przedsatwisz mnie koledze. facet odpowiedziała z uśmichem. -następnym razem.

Miała na sobie czarne klasyczne szpilki dodawały jej elegancji, powodując, że czuła się w nich wytwornie. Do tego piękną spódnicę i czarną bluzkę która pieknie wksponowała jej piersi. Na szyji miała naszyjnik z pomarańczowych dużych korali imitujących kamienie i do kompletu miała kolczyki.

Wzięłą męża pod rękę i poszli na spacer przez park. -Jak się nazywał ten chłopiec z którym szedłeś przez park.-Nie wiem odpowiedział jej facet. -Poszedł do toalety w momencie kiedy Pani juz wszystkich policzyła. Camilla powiedziała. -patrz co to są drzwi?-Gdzie. Zapytała jej facet. -Tam obok drzewa.-Nie widzę.-Podejdźmy bliżej. -Widzisz? tak.