Watergate: Nieznana historia upadku Prezydenta Nixona [Tajne Dokumenty]
Na czym polega Watergate? Kto ujawnił afere Watergate? Dlaczego Nixon zrezygnował z prezydentury? Czym jest skandal Water Gates? Na czym polega „pełzanie” w aferze Watergate? Czym są przepisy Watergate? Jakie były kluczowe wydarzenia w aferze Watergate? Jaką książkę napisali o aferze Watergate? Czym jest ustawodawstwo po aferze Watergate? Jak Watergate wpłynęło na politykę? Jaka była decyzja Sądu Najwyższego w sprawie Watergate? Kto został prezydentem po aferze Watergate?Afera Watergate stanowi jeden z najbardziej wstrząsających skandali politycznych w historii Stanów Zjednoczonych. Rozpoczęło się od pozornie drobnego włamania, jednak szybko przerodziło się w kryzys konstytucyjny, który ostatecznie doprowadził do bezprecedensowej rezygnacji prezydenta.
To, co miało być rutynową operacją szpiegowską przeciwko Demokratom, przekształciło się w skomplikowaną sieć kłamstw, nadużyć władzy i prób tuszowania sprawy na najwyższych szczeblach administracji rządowej. Podczas gdy większość Amerykanów początkowo ignorowała doniesienia o włamaniu do kompleksu Watergate, nieustępliwa praca dziennikarzy stopniowo odsłaniała prawdę o zaangażowaniu Białego Domu. Zatem jak doszło do tego, że potężny prezydent Richard Nixon został zmuszony do ustąpienia ze stanowiska? W niniejszym artykule przedstawiamy nieznane dotąd szczegóły afery Watergate, oparte na tajnych dokumentach, które rzucają nowe światło na jeden z najważniejszych momentów współczesnej historii politycznej.
Kontekst polityczny przed aferą Watergate
Okres poprzedzający aferę Watergate był naznaczony licznymi napięciami społeczno-politycznymi, które istotnie wpłynęły na sposób sprawowania władzy przez administrację Nixona.
Napięcia społeczne i wojna w Wietnamie
Kiedy Richard Nixon składał przysięgę prezydencką 20 stycznia 1969 roku, automatycznie przejął odpowiedzialność za niepopularną wojnę w Wietnamie. Oczekiwał, że Amerykanie dadzą mu rok na zakończenie amerykańskiego zaangażowania w konflikt. Był przekonany, że jego doświadczenie w sprawach międzynarodowych oraz stanowczość pozwolą mu osiągnąć porozumienie pokojowe. Nixon szybko wprowadził strategię "wietnamizacji", która zakładała stopniowe wycofywanie amerykańskich żołnierzy przy jednoczesnym wzmacnianiu sił południowowietnamskich.
Jednakże, pomimo obietnic pokoju, Nixon rozszerzył konflikt, nakazując tajne bombardowania B-52 na bazy północnowietnameskie w Kambodży. W kwietniu 1970 roku amerykańska inwazja na Kambodżę pomogła zdestabilizować ten kraj, przyczyniając się do późniejszego dojścia do władzy Czerwonych Khmerów. Co więcej, blisko jedna trzecia Amerykanów, którzy zginęli w walce podczas całej wojny, straciła życie za prezydentury Nixona.
Równocześnie napięcia rasowe w kraju osiągnęły szczyt w 1970 roku, kiedy czarnoskórzy Amerykanie wyrażali frustrację z powodu niewystarczającej poprawy warunków ekonomicznych pomimo postępów w zakresie praw obywatelskich. Dodatkowo 8 maja 1970 roku doszło do tzw. "Zamieszek Twardych Kapeluszy" (Hard Hat Riot), podczas których około 400 robotników budowlanych i 800 pracowników biurowych zaatakowało około 1000 demonstrantów protestujących przeciwko wojnie.
Obawy Nixona o reelekcję
Nixon wygrał wybory w 1968 roku z zaledwie 43% głosów, pokonując Humphreya marginesem mniejszym niż 1%. Został pierwszym od XIX wieku prezydentem wybranym bez większości swojej partii w Kongresie. Po wyborach śródokresowych w 1970 roku, Demokraci nadal przewyższali liczebnie Republikanów w stosunku 5 do 3, co stawiało pod znakiem zapytania szanse Nixona na reelekcję.
Według wewnętrznych dokumentów strategicznych, bez daleko idących działań politycznych, szanse prezydenta na ponowny wybór w 1972 roku wynosiły "jeden do pięciu". Nixon zamierzał zmienić amerykański krajobraz polityczny - pragnął stworzyć nową koalicję prawicy, najpierw demontując koalicję lewicy stworzoną przez Franklina Roosevelta.
Doradcy prezydenta zalecali, aby przez cały okres od listopada 1970 do listopada 1972 roku Nixon "zawsze był prezydentem, nigdy politykiem, nigdy kandydatem, nigdy nikim innym". Strategia zakładała prezentowanie go jako osoby skutecznie budującej pokój i rozwiązującej problemy ekonomiczne kraju.
Powstanie Komitetu Reelekcji Prezydenta
W ramach przygotowań do kampanii wyborczej 1972 roku, powstał Komitet Reelekcji Prezydenta (Committee to Re-elect the President), znany później pod skrótem CREEP. Na czele komitetu stanął John Mitchell, były prokurator generalny w administracji Nixona.
W komitecie znalazł się między innymi G. Gordon Liddy, były agent FBI, który organizował "brudne sztuczki" (dirty tricks) wymierzone głównie przeciwko Partii Demokratycznej. Jako dyrektor ds. finansowych kampanii, Liddy przygotowywał operacje mające na celu podważenie pozycji Demokratów.
Szefem ochrony CREEP został James McCord, którego późniejsze zatrzymanie podczas włamania do kompleksu Watergate stało się początkiem skandalu, który ostatecznie doprowadził do upadku prezydenta Nixona. Komitet pod kierownictwem Mitchella miał zostać narzędziem zapewniającym Nixonowi reelekcję za wszelką cenę - nawet jeśli oznaczało to przekraczanie granic prawa.
Włamanie do kompleksu Watergate
W czerwcu 1972 roku wydarzenia, które na pierwszy rzut oka wydawały się zwykłym włamaniem, zapoczątkowały jeden z największych skandali politycznych w historii Stanów Zjednoczonych.
17 czerwca 1972 – zatrzymanie włamywaczy
Wczesnym rankiem 17 czerwca 1972 roku, strażnik ochrony kompleksu Watergate, Frank Wills, zauważył podejrzane taśmy na zamkach drzwi prowadzących z podziemnego garażu do biur. Początkowo usunął taśmy, nie przywiązując do tego większej wagi. Jednakże kiedy wrócił na miejsce i odkrył, że ktoś ponownie zakleił zamki taśmą, zadzwonił na policję.
Policja wysłała nieoznakowany radiowóz z trzema funkcjonariuszami po cywilnemu: sierżantem Paulem W. Leeperem oraz oficerami Johnem B. Barrettem i Carlem M. Shofflerem. Funkcjonariusze szybko zatrzymali pięciu mężczyzn w trakcie włamania do siedziby Krajowego Komitetu Partii Demokratycznej znajdującej się na szóstym piętrze kompleksu. Zatrzymani to: Virgilio Gonzalez, Bernard Barker, James McCord, Eugenio Martínez i Frank Sturgis. Zostali oskarżeni o próbę włamania oraz próbę przechwycenia rozmów telefonicznych i innych form komunikacji.
U zatrzymanych znaleziono wytrychy, łomy, pieniądze w gotówce, odbiornik radiowy krótkiego zasięgu umożliwiający podsłuchiwanie komunikacji policyjnej, 40 rolek nieużytego filmu, dwa aparaty fotograficzne 35 mm oraz trzy gazowe środki obezwładniające w kształcie długopisów.
Cel włamania: podsłuch i dokumenty
Wkrótce po zatrzymaniu włamywaczy okazało się, że nie był to zwykły przypadek kradzieży. Celem operacji było zainstalowanie urządzeń podsłuchowych oraz kradzież dokumentów z biura Demokratów. Co więcej, było to już drugie włamanie do siedziby DNC - pierwsze miało miejsce wcześniej i zakończyło się umieszczeniem podsłuchów.
Faktyczny powód włamania pozostaje jedną z nierozwiązanych zagadek politycznych. Istnieje kilka teorii dotyczących motywacji stojących za tą operacją. Według jednej z nich, włamywacze mieli sfotografować i wykraść dokumenty, aby zdobyć kompromitujące materiały na Demokratów przed zbliżającymi się wyborami prezydenckimi.
Z kolei G. Gordon Liddy, główny planista włamania, twierdził później w swoich wspomnieniach, że celem operacji było sprawdzenie, jakie kompromitujące materiały na Republikanów posiada przewodniczący Demokratów, Larry O'Brien. W jego słowach: "Celem drugiego włamania do Watergate było dowiedzenie się, co O'Brien ma kompromitującego na nas, a nie zdobycie czegoś na niego lub Demokratów".
Powiązania z Komitetem Reelekcji
Następnego dnia po włamaniu, 18 czerwca 1972 roku, media ujawniły, że James McCord był opłacanym koordynatorem ds. bezpieczeństwa Komitetu Reelekcji Prezydenta Nixona (CRP). To odkrycie natychmiast nadało sprawie wymiar polityczny.
Dalsze śledztwo przeprowadzone przez FBI i dziennikarzy ujawniło powiązania między włamywaczami a Komitetem Reelekcji. 1 sierpnia 1972 roku znaleziono czek kasjerski na znaczną kwotę, który został wpłacony na amerykańskie i meksykańskie konta bankowe jednego z włamywaczy, Bernarda Barkera. Czek był wystawiony na komitet finansowy CRP i stanowił darowiznę na kampanię wyborczą 1972 roku od Kennetha H. Dahlberga.
Ponadto śledczy zidentyfikowali dwóch współwinnych włamania: E. Howarda Hunta, byłego wysokiego rangą oficera CIA, który niedawno został mianowany do personelu Białego Domu, oraz G. Gordona Liddy'ego, byłego agenta FBI pracującego jako doradca CRP. W momencie włamania Liddy nadzorował podobną, choć nieukończoną, próbę włamania i inwigilacji siedziby sztabu George'a S. McGoverna, który miał wkrótce zostać kandydatem Demokratów w wyborach prezydenckich 1972 roku.
We wrześniu 1972 roku pięciu włamywaczy wraz z pracownikami CRP, Liddym i Huntem, zostało oskarżonych o spisek, włamanie i naruszenie federalnych przepisów dotyczących podsłuchów.
Rola dziennikarzy i śledztwa Washington Post
Gdy wiadomość o włamaniu do Watergate trafiła do redakcji The Washington Post, niewielu przypuszczało, że wydarzenie to na zawsze zmieni dziennikarstwo śledcze w Ameryce.
Woodward i Bernstein – początek śledztwa
Zaledwie jeden dzień po tym, jak Alfred E. Lewis poinformował czytelników Washington Post o włamaniu do Watergate, Barry Sussman, redaktor miejski gazety, przydzielił do sprawy dwóch młodych, stosunkowo niedoświadczonych reporterów – Boba Woodwarda i Carla Bernsteina. Woodward, zaledwie osiem miesięcy pracujący w gazecie, został wybrany ze względu na swoją pracowitość i umiejętności dziennikarskie. Jak wspominał Sussman: "Można było zauważyć, że jest dobry. Mimo że pracował w Post krótko, pojawiał się na pierwszej stronie równie często jak każdy inny dziennikarz".
Bernstein, określany jako "oficjalny hipis redakcji", nie wyróżniał się wcześniej szczególnymi osiągnięciami. Katharine Graham, wydawczyni Post, pisała później w swojej autobiografii, że Bernstein "nie wyróżniał się. Był dobrym pisarzem, ale jego słabe nawyki pracy były dobrze znane w całej redakcji miejskiej". Niemniej jednak, ta nieprawdopodobna para dziennikarzy miała wkrótce stworzyć jeden z najbardziej znanych duetów w historii dziennikarstwa.
Już 19 czerwca 1972 roku Woodward i Bernstein opublikowali swój pierwszy artykuł dotyczący afery, zatytułowany "Funkcjonariusz ochrony GOP wśród pięciu aresztowanych w związku z aferą podsłuchową". Artykuł ujawniał, że James McCord, jeden z zatrzymanych włamywaczy, był na liście płac komitetu reelekcji prezydenta Nixona.
Głębokie Gardło – tajemniczy informator
Kluczową rolę w śledztwie dziennikarskim odegrał tajemniczy informator, którego Woodward i Bernstein określili pseudonimem "Głębokie Gardło" (Deep Throat), zapożyczonym od tytułu popularnego wówczas filmu pornograficznego. Przez ponad 30 lat tożsamość informatora pozostawała jedną z największych tajemnic amerykańskiego dziennikarstwa.
Dopiero 31 maja 2005 roku W. Mark Felt, były zastępca dyrektora FBI, ujawnił za pośrednictwem swojej rodziny, że to on był legendarnym informatorem. Felt, który miał dostęp do raportów FBI na temat śledztwa w sprawie włamania, mógł potwierdzać lub zaprzeczać informacjom uzyskiwanym przez reporterów z innych źródeł, a także wskazywać im nowe tropy.
Woodward i Felt wypracowali skomplikowany system komunikacji. Jeśli Woodward chciał spotkać się z "Głębokim Gardłem", umieszczał doniczkę z czerwoną flagą na balkonie swojego mieszkania. Kiedy informator chciał spotkania, zaznaczał specjalne znaki na stronie 20 egzemplarza New York Times należącego do Woodwarda – zakreślał numer strony i rysował wskazówki zegara, aby wskazać godzinę. Spotkania odbywały się zazwyczaj "na najniższym poziomie podziemnego garażu tuż za mostem Key Bridge w Rosslyn" o drugiej nad ranem .
Publikacje ujawniające powiązania z Białym Domem
W miarę rozwoju śledztwa, Woodward i Bernstein publikowali kolejne artykuły ujawniające coraz głębsze powiązania między włamaniem a Białym Domem. W Miami Bernstein odkrył, że czek na kwotę 102915,52 PLN przeznaczony na kampanię reelekcyjną Nixona został wpłacony na konto bankowe jednego z włamywaczy. Artykuł zatytułowany "Podejrzany o podsłuch otrzymał fundusze kampanii" informował, że czek został przekazany Maurice'owi Stansowi, byłemu sekretarzowi handlu, który pełnił funkcję głównego fundraisera Nixona.
Jesienią 1972 roku dziennikarze opublikowali serię przełomowych tekstów. Ujawnili, że prokurator generalny John Mitchell kontrolował tajny fundusz, który finansował kampanię zbierania informacji o Demokratach, a współpracownicy Nixona prowadzili "masową kampanię politycznego szpiegowania i sabotażu" na rzecz jego reelekcji.
Pomimo tych rewelacji, inne gazety ignorowały sprawę, a Nixon pewnie zmierzał do reelekcji. Biały Dom nieustannie potępiał relacje Post jako stronnicze i wprowadzające w błąd. Katharine Graham, wydawczyni gazety, martwiła się "zawoalowanymi groźbami i nękaniem" ze strony administracji.
Za swoją nieustępliwą pracę nad sprawą Watergate, Bernstein, Woodward i The Washington Post otrzymali Nagrodę Pulitzera za Służbę Publiczną w 1973 roku, a ich śledztwo na zawsze zmieniło sposób postrzegania roli prasy w amerykańskiej demokracji.
Taśmy z Białego Domu i reakcja Kongresu
Podczas przesłuchań przed senacką komisją Watergate, jedno nieoczekiwane zeznanie zmieniło przebieg całego śledztwa i stworzyło fundamentalny problem dla administracji Nixona.
System nagrywania rozmów w Gabinecie Owalnym
16 lutego 1971 roku, na polecenie prezydenta Nixona, Tajna Służba zainstalowała w Białym Domu system nagrywający. Pierwsze urządzenia umieszczono w Gabinecie Owalnym oraz Sali Gabinetowej. W ciągu kolejnych 16 miesięcy system rozszerzono na biuro prezydenta w Budynku Biur Wykonawczych oraz telefony w kilku lokalizacjach. Ostatecznie urządzenia nagrywające zainstalowano również w Camp David, w tym w gabinecie prezydenta w Aspen Lodge.
System działał na zasadzie aktywacji głosowej - automatycznie rozpoczynał nagrywanie, gdy wykrywał dźwięk. Każdorazowo, gdy prezydent wchodził do pomieszczenia z zainstalowanym systemem, agent Tajnej Służby przełączał urządzenie w tryb nagrywania. W efekcie powstało około 3700 godzin nagrań z rozmów i spotkań między lutym 1971 a lipcem 1973 roku.
Odmowa udostępnienia nagrań
Przełomowy moment nastąpił 16 lipca 1973 roku, kiedy Alexander Butterfield, były asystent w Białym Domu, zeznając przed Komisją Senacką, ujawnił istnienie systemu nagrywającego. Przewodniczący komisji, senator Sam Ervin, natychmiast zażądał dostępu do taśm, wierząc, że potwierdzą lub zaprzeczą zeznaniom dotyczącym wiedzy prezydenta o włamaniu do Watergate i próbach tuszowania sprawy.
Senat przyjął Rezolucję 194, upoważniającą komisję do "wydawania wezwań do przedstawienia dokumentów, taśm i innych materiałów każdemu urzędnikowi władzy wykonawczej". 16 lipca 1973 roku komisja jednogłośnie przegłosowała wezwanie prezydenta do przekazania taśm i dokumentów.
Nixon odmówił, powołując się na przywilej władzy wykonawczej i zasadę rozdziału władz. W odpowiedzi senator Ervin stwierdził, że "komisja wykonuje konstytucyjne uprawnienia Senatu do prowadzenia dochodzenia, a doktryna podziału władz wymaga, aby Prezydent to uznał i powstrzymał się od utrudniania pracy komisji".
Przesłuchania i presja opinii publicznej
9 sierpnia 1973 roku komisja podjęła bezprecedensowy krok, pozywając prezydenta do sądu federalnego o dostęp do taśm. Jednakże sąd odrzucił powództwo z powodu braku jurysdykcji, a apelacje potwierdziły orzeczenie sądu niższej instancji.
Podczas publicznych przesłuchań przed komisją Watergate doszło do wielu pamiętnych momentów. John Dean, były doradca Białego Domu, przez cztery dni zeznawał o tuszowaniu sprawy, opisując swoją rozmowę z Nixonem z 21 marca, podczas której powiedział prezydentowi, że sprawa Watergate to "rak na prezydentury".
19 lutego 1974 roku członkowie komisji senackiej jednogłośnie przegłosowali zakończenie publicznych przesłuchań i dokończenie pozostałych zadań komisji podczas zamkniętych posiedzeń. Równocześnie Komisja Sądownicza Izby Reprezentantów rozpoczęła dochodzenie w sprawie impeachmentu.
Taśmy z Białego Domu, szczególnie nagrania znane jako "dymiący pistolet" i "rak na prezydenturze", miały ostatecznie dostarczyć kluczowych dowodów przeciwko prezydentowi Nixonowi, prowadząc do bezprecedensowego kryzysu konstytucyjnego.
Impeachment i dymisja Nixona
Kulminacyjny moment afery Watergate nastąpił w lipcu 1974 roku, gdy sprawy nabrały gwałtownego tempa.
Decyzja Sądu Najwyższego
24 lipca 1974 roku Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych jednogłośnie odrzucił roszczenie Nixona dotyczące przywileju władzy wykonawczej. Wyrok zobowiązywał prezydenta do udostępnienia transkryptów rozmów, które mogły potwierdzić jego udział w tuszowaniu afery Watergate. Decyzja ta stanowiła historyczny precedens, ustanawiający zasadę, że nawet prezydent nie jest ponad prawem.
Rezygnacja 8 sierpnia 1974
Realizując wyrok, 5 sierpnia 1974 roku Nixon opublikował transkrypty trzech rozmów, które jednoznacznie wskazywały na jego wiedzę i udział w próbach zatuszowania śledztwa dotyczącego włamania. Nagrania te, określane jako "dymiący pistolet", stały się dowodem jego współudziału w skandalu.
W obliczu tych rewelacji, Nixon utracił wszelkie polityczne wsparcie. Nawet jego najwierniejsi obrońcy w Kongresie ogłosili, że zagłosują za impeachmentem. 8 sierpnia 1974 roku Nixon wygłosił przemówienie telewizyjne, w którym ogłosił swoją rezygnację ze stanowiska, stając się pierwszym prezydentem USA, który dobrowolnie opuścił urząd.
Ułaskawienie przez Geralda Forda
Zgodnie z 25. poprawką do Konstytucji, wiceprezydent Gerald Ford objął urząd prezydenta 9 sierpnia 1974 roku. Dokładnie miesiąc po rezygnacji Nixona, 8 września 1974 roku, Ford wydał "pełne, wolne i absolutne" ułaskawienie dla byłego prezydenta za wszelkie przestępstwa, których mógł dopuścić się podczas sprawowania urzędu. Ta kontrowersyjna decyzja uniemożliwiła postawienie Nixona przed sądem, jednocześnie zamykając bolesny rozdział w historii Ameryki.
Wnioski
Afera Watergate niewątpliwie stanowi jeden z najbardziej wstrząsających momentów w historii amerykańskiej polityki. Zwykłe włamanie do kompleksu Watergate przekształciło się ostatecznie w kryzys konstytucyjny, który na zawsze zmienił sposób postrzegania władzy prezydenckiej w Stanach Zjednoczonych. Przede wszystkim, skandal ten pokazał, że nikt - nawet prezydent największego mocarstwa świata - nie stoi ponad prawem.
Dzięki nieustępliwej pracy dziennikarzy Boba Woodwarda i Carla Bernsteina oraz ich tajemniczego informatora "Głębokie Gardło", prawda o nadużyciach władzy wyszła na jaw pomimo licznych prób zatuszowania sprawy. Zatem media udowodniły swoją kluczową rolę jako "czwarta władza" w demokratycznym systemie, zdolna pociągnąć do odpowiedzialności nawet najwyższych urzędników państwowych.
Choć początkowo Nixon zdecydowanie zaprzeczał jakimkolwiek powiązaniom z włamaniem, nagrania z Białego Domu ostatecznie potwierdziły jego udział w próbach ukrycia prawdy. Dlatego też utrata zaufania społecznego i politycznego wsparcia zmusiła go do bezprecedensowej rezygnacji z urzędu 8 sierpnia 1974 roku.
Ułaskawienie Nixona przez prezydenta Forda miesiąc później pozostaje jedną z najbardziej kontrowersyjnych decyzji w amerykańskiej historii. Jednakże zamknęło ono bolesny rozdział, pozwalając krajowi ruszyć naprzód. Pomimo tego, konsekwencje afery Watergate odczuwalne są do dziś - wzmocnione zostały mechanizmy kontroli władzy wykonawczej, a dziennikarstwo śledcze zyskało nowy wymiar i prestiż.
Podsumowując, afera Watergate przypomina nam, że demokracja wymaga ciągłej czujności, przejrzystości i odpowiedzialności. Wydarzenie to stanowi przestrogę dla wszystkich przywódców politycznych, że nawet najwyższy urząd w państwie nie daje immunitetu przed konsekwencjami łamania prawa. Bez wątpienia, lekcja ta pozostaje aktualna również współcześnie, gdy społeczeństwa na całym świecie stają w obliczu nowych wyzwań związanych z nadużywaniem władzy politycznej.