Artykuł był inspirowany tekstem
Źródło: ETH Zurich (Szwajcaria)
Samojezdny rower studentów z Zurychu sam wraca na stację
Muxio: Zofio, wyobraź sobie, że rower miejski sam wraca na stację, jak pies po patyk.
Muzcia: Nie muszę sobie wyobrażać. Studenci mechaniki z Zurychu właśnie taki zbudowali.
Muxio: Serio? To jak on się nie przewraca bez kierowcy? Ja się przewracam nawet z kierowcą.
Muzcia: Ma dźwignię na ramie. Gdy jedzie sam, z tyłu wysuwa dwa małe kółka i stoi stabilnie jak trójkołowiec.
Muxio: Czyli kółka boczne dla dorosłych robotów. Uwielbiam! Bo ja na takich kółkach jeździłem do dziesiątego roku życia.
Muzcia: A gdy wsiada człowiek, kółka się chowają i jedzie się jak na zwykłym rowerze.
Muxio: A kto skręca kierownicą, gdy siodełko jest puste?
Muzcia: Specjalne moduły w ramie. Obracają widelec przez zębatki, same hamują i trzymają rower w miejscu na postoju.
Muxio: Skąd on wie, gdzie jest ulica, a gdzie ławka z gołębiami?
Muzcia: Ma kamery i czujniki laserowe. Widzi otoczenie, rysuje mapę, wybiera bezpieczną trasę i jedzie powoli, w tempie spaceru. Wszystko odbywa się na spokojnie, żeby nikt na chodniku się nie przestraszył.
Muxio: A mózg? Pewnie w koszyku na bułki?
Muzcia: Prawie. W skrzynce z tyłu siedzi komputer, bateria i czerwony przycisk awaryjnego zatrzymania.
Muxio: Po co to wszystko? Żeby rowery nie nudziły się na stacji?
Muzcia: Żeby firmy wypożyczające nie musiały wozić ich ciężarówkami tam, gdzie brakuje rowerów. Studenci pracowali nad tym cały rok.
Muxio: Czyli rano rower sam przyjedzie pod mój blok?
Muzcia: Kiedyś może tak. Na razie to prototyp, ale bardzo pewny siebie!
Artykuł powstał przy pomocy AI Grok.